fitness-food.pl zdrowa żywność

Artykuły

Produkty Walden Farms – fakty i mity

Zero kalorii, czyli dla kogo przeznaczone są produkty Walden Farms

Długo zastanawiałem się czy wprowadzić do oferty produkty Walden Farms. Budzą one wśród Was skrajnie różne emocje i mają skrajnie różne opinie. W ofercie fitness-food.pl znaleźć można głównie żywność ekologiczną, bez jakichkolwiek konserwantów, barwników i utrwalaczy. O produktach Walden Farms, powiedzieć tego nie można. Co prawda większość produktów na półkach w pierwszym lepszym markecie charakteryzuje się o wiele gorszym i bardziej „chemicznym” składem, ale o tym w dalszej części artykułu.

Jako sklep ze zdrową żywnością trafiamy z ofertą zarówno do osób, które całą swoją dietę budują na bazie produktów ekologicznych, jak i do tych którzy zdrowo się odżywiając wybierają część produktów ze znaczkiem BIO oraz część konwencjonalnych. Trzecią grupę naszych klientów stanowią zawodnicy sportów sylwetkowych – kulturyści, i fitnesski. Ich dieta, szczególnie w ostatnich etapach przygotowań do zawodów różni się diametralnie od przeciętnego „zdrowego menu”. To właśnie oni, najczęściej poszukują produktów „zero kalorii” i to właśnie zawodnicy i zawodniczki najczęściej pytają nas o dostępność produktów Walden Farms. Ponieważ już w samej nazwie mamy słowo fitness, postanowiliśmy wyjść na przeciw również tej grupie klientów, która każdego dnia zawodowo uprawia ten i inne sylwetkowe sporty.

galaretki walden farms

Galaretki owocowe Walden Farms

Poniżej spróbuję jak najdokładniej opisać specyfikę produktów Walden Farms, odpowiedzieć na zarzuty im stawiane, opisać dokładnie ich skład i potwierdzić lub obalić stwierdzenia o jego sztuczności i „chemiczności”. Spróbuję również wyjaśnić, dlaczego produkty te nie są adresowane do każdego, dlaczego właśnie zawodnicy potrzebują „dżemu bez kalorii” i jak ważne w ich diecie są tego typu odstępstwa.

Po wpisaniu do wyszukiwarki hasła „Walden Farms opinie” znajdziemy dziesiątki postów na forach, blogach i portalach dla kobiet. Niestety opinie te przeważnie są negatywne. Dzieje się tak dlatego, że czytelniczki tych portali to nie jest grupa docelowa dla tego produktu i po prostu nie do końca rozumieją one zastosowanie i przeznaczenie „żywności 0 kcal”. Temat ten rozwinę w zakończeniu tego artykułu, tymczasem wypiszę najczęściej pojawiające się zarzuty i spróbuję na nie odpowiedzieć:

Przecież to same sztuczne aromaty, barwniki oraz konserwanty.

No nie tak do końca. Przykładowy skład produktu to: potrójnie filtrowana woda, naturalny aromat karmelowy, naturalny barwnik karmelowy, aromaty naturalne, wanilia, sukraloza, barwnik spożywczy, sól morska, sorbinian potasu (substancja konserwująca). Jak widać aromaty nie są sztuczne, są naturalne. Barwniki również. Konserwant jest – jeden. Proponuję porównać ten skład np. z produktami dostępnymi w każdym polskim domu, myślę że bilans wyszedł by na korzyść Walden Farms.

Ale wymysł, uśmiałam się patrząc na tabelkę wartości i składu.

O składzie napisałem powyżej. Teraz kwestia wartości. Pytanie jest jednak zasadnicze. Jak w ogóle można założyć, że bezkaloryczny dżem, który stosuje się sporadycznie (może raz dziennie) i to jeszcze jako dodatek np. do pełnowartościowego omletu, ma nam dostarczać jakiś wartości. Kiedy jem omlet z 4 białek, 100g płatków owsianych, dodatkiem orzechów – dostarczam odpowiednią ilość białka, węgli i tłuszczy. Nic więcej mi nie potrzeba. No może czegoś słodkiego i mokrego co sprawi, że łatwiej będzie zjeść ten niestety suchy omlet. O właśnie – potrzebuję dżemu bez kalorii. Wartości już mam.

Ale to nie ma sensu przecież człowiek potrzebuje kalorii żeby życ , takie coś jest dla anorektyczek.

Po raz kolejny zupełnie pokręcone myślenie. Nikt nie każe Ci jeść 6 posiłków dziennie składających się wyłącznie z produktów zero kalorii. Jak wyżej: TO SĄ DODATKI. Dopinamy dietę na 100% dostarczając organizmowi odpowiednich składników pokarmowych i energii, a dip czekoladowy bez kalorii – jest tylko dodatkiem. Zresztą powtórzę: rozwinę ten temat przy zakończeniu.

To smakuje strasznie. Czuć chemiczny smak a nie truskawki.

No niestety coś za coś. Chcesz być piękna – musisz cierpieć. Aczkolwiek nie zgodzę się do końca ze stwierdzeniem, że wszystkie te produkty są niesmaczne. O ile np. masło orzechowe Walden Farms odbiega na tyle od naturalnego masła orzechowego, że raczej więcej się na jego zakup nie zdecyduję, o tyle np. dżemy truskawkowe, malinowe czy dip czekoladowy to absolutne „must have” w mojej kuchni. Takich produktów jest oczywiście więcej ale to już każdy musi znaleźć sam te odpowiednie dla siebie.

Przecież ten sos pomidorowy nawet nie stał koło pomidorów.

Czy jak kupujesz słodzik czy też stewię, to też zadajesz sobie pytanie czy to z prawdziwego cukru? Raczej nie. Produkty zero kalorii rządzą się swoimi prawami. Albo rybki, albo akwarium. Albo nie możesz przekroczyć dziennego makro o ani 5 kcal więcej, jesteś na diecie w której nie możesz dostarczyć ani grama cukru i wybierasz Walden Farms, które nie smakują jak ich naturalne odpowiedniki albo możesz jeść co chcesz i jesz co chcesz. Walden Farms nie są dla każdego. Ale może są właśnie dla Ciebie.

czekoladowy dip

Dip czekoladowy – prawdopodobnie najlepszy produkt Walden Farms

Aspekt psychiczny

Kilkukrotnie w tym artykule wspominam o psychicznym aspekcie odżywiania. Zarówno zawodnik przygotowujący się do zawodów jak i amator trzymający się ściśle rozpisanej diety, potrzebują od czasu do czasu psychicznego odpoczynku od dietetycznego reżimu. Taki odpoczynek przeważnie polega na zjedzeniu tzw. oszukanego posiłku (ang. cheat meal). Jest to posiłek odbiegający znacznie wartościami od codziennego menu. Może to być typowy domowy obiad z panierowanym schabowym, ziemniakami z sosem i zasmażaną kapustą, może to być pizza lub fast food na mieście, słodycze lub posiłek nieco bardziej dietetyczny ale jednak znacznie wykraczający poza dzienne makro. Taka chwila odskoczni od diety daje niesamowitą przyjemność ale i dodatkową motywację do dalszej walki o lepsze ciało. Dokładniej opisałem ten temat już w jednym z wcześniej wpisów. Co to ma jednak wspólnego z produktami Walden Farms ? Stosując te produkty oszukujemy nieco nasz mózg sprawiając wrażenie, że spożywamy słodycze a tak na prawdę nie zmieniamy w najmniejszym stopniu naszego makro i kaloryczności naszej diety. Jest to więc taki cheat meal ale bez skutków ubocznych. W ogólnym rozrachunku – naprawdę warto włączyć do diety produkty zero kalorii.

przejdź do sklepu

Ten „chemiczny skład”…

Tak jak pisałem kilka akapitów wcześniej – wiele osób po przeczytaniu etykiety na produkcie Walden Farms oburza się na ich „chemiczny” skład. Niestety mało kto wysila się, żeby przeczytać np. etykietę na swojej odżywce białkowej czy też przedtreningówce, nie mówiąc już o tym ile „tej całej chemii” dostarcza swojemu organizmowi biorąc jeszcze więcej suplementów każdego dnia. Składniki które znajdziemy w dżemach czy dipach bez kalorii takie jak guma ksantowa czy naturalne aromaty to norma w każdej odżywce białkowej, którą stosuje 80% ćwiczących.

Podsumowanie

Przy włączaniu do diety, a szczególnie przy przedwczesnym skreśleniu tego typu produktów musimy pamiętać o jednym, to nie na produktach Walden Farms opieramy nasze odżywianie. Cały czas obowiązuje nas zasada dobrze zbilansowanych, zdrowych i pożywnych posiłków. Unikamy podjadania, fast foodów, słodyczy, gazowanych napojów, piwa itp. Kiedy mamy idealnie dopracowaną dietę i trzymamy się jej przez 7 dni w tygodniu, dodatek dżemu czy też dipu czekoladowego Walden Farms do naszego omletu nie zrobi nam krzywdy. Naprawdę, w takiej sytuacji nie ma co demonizować kilku bardziej chemicznych składników. Bardzo często spotykam się jednak z podejściem odwrotnym.

Dla kogo przeznaczone są produkty „zero kalorii”

Wiele osób próbujących zmienić swój styl odżywiania na lepszy zwraca w początkowej fazie zbyt wielką uwagę na tak zwane szczególiki. Nie znają swojego własnego zapotrzebowania kalorycznego ale rozprawiają o tym, co zawiera razowe pieczywo z piekarni i o tym, że tak na prawdę ciemne jest tylko z nazwy. Nie jedzą śniadania, bo nie mają czasu ale zastanawiają się nad tym czy jest sens jeść piersi z kurczaka skoro większość kur jest dziś karmiona genetycznie modyfikowaną paszą. Zapominają o posiłku po treningu ale rozważają na temat tego czy jeść nabiał czy nie, skoro przeczytali gdzieś że „zatrzymuje wodę”. W pracy zamiast drugiego śniadania wybierają drożdżówkę a później w Internecie komentują ‚ile to chemii w tym kremie czekoladowym”.

Takich przykładów mogę podawać w nieskończoność. Ok. Jeśli chcemy prowadzić zdrowy tryb życia, to wszystko ma znaczenie. Niestety jeśli nie opanujemy podstaw, nie rozpiszemy sobie odpowiedniej diety i nie będziemy jej systematycznie stosować, na nic nam rozważania na temat ilości sodu w kiszonych ogórkach i o tym jaki wpływ na nasz organizm ma szklanka coli zero słodzonej aspartamem.

Wybierz się na konsultacje u dobrego dietetyka, zapełnił spiżarnię i lodówkę zdrowymi produktami, zabezpiecz sobie pojemniki na posiłki i wytrzymaj w postanowieniu zdrowego odżywiania miesiąc, dwa, trzy. Jeśli Ci się uda – brawo. Teraz możesz zajmować się szczególikami. Co więcej, kiedy Twoja dieta jest dopięta na ostatni guzik, nie masz problemów z szykowaniem posiłków na cały dzień, nie kuszą Cię słodycze, alkohol, fast foody i wszystko inne co „złe” ;) możesz spokojnie posmarować swój owsiany omlet dżemem z Walden Farms bez uszczerbku na swoim zdrowiu, dziennym bilansie kalorycznym (bo dżem ten ma 0 kalorii), za to robiąc prezent swojej psychice i dostarczając jej słodki dżem po tylu dniach bycia na restrykcyjnej diecie.

Oczywiście jeśli uważasz, że trzymasz zdrową dietę, ale co drugi dzień zjadasz w pracy Knopersa lub ciasteczka Oreo, to nie ma najmniejszego sensu abyś dodawała do kawy bezkalorycznych syropów i jadła orkiszowe naleśniki z dżemem, który nie ma ani grama cukru ;) Ogarnij dietę, wytrzymaj i zrób sobie nagrodę w postaci zestawu produktów Walden Farms. To ma sens :)

Najsmaczniejsze moim zdaniem produkty „zero kalorii” nabyć możecie w naszym sklepie klikając przycisk: przejdź do sklepu

17 Comments Produkty Walden Farms – fakty i mity

  1. Nana

    kilka tygodni temu zakupilam maslo orzechowe (tez jako „namiastke”/emergency supply w razie wielkiej checi na kaloryczne normalne) i jestem baaardzo rozzarowana smakiej. a raczej jego brakiem-niestety nie przypomina to niczego jadalnego. plus niestety dosc duze problemy zoladkowe po . nie polecam.

  2. Karol

    Z opinią co do masła orzechowego się zgadzam. Nie jest dobre. Wczoraj spróbowałem syropu klonowego. Spodziewałem się lekko chemicznego smaku, o którym czytałem gdzieś na Internecie. Co się okazało – smak jest super. W ogóle nie czuć chemii. Gdybym z zamkniętymi oczami miał próbować syropu od Walden Farms i prawdziwego syropu klonowego, może nawet nie umiałbym ich odróżnić.

    Trzeba spróbować każdy produkt i wyrobić sobie własne zdanie. Szkoda, że nie każdy dostępny jest w postaci próbek – to by ułatwiło testowanie.

  3. Piotrek

    Fajny artykuł, rzeczywiście obala różnego rodzaju mity. Dobrze, że w ofercie jest próbka tego syropu klonowego.

    Swoją drogą, przewidujecie może sprzedaż w Waszym sklepie produktów Nuts’ n More (albo podobny artykuł analizujący ich produkty)?

  4. Karol

    Masła Nuts’n More to bardzo ciekawy produkt. Praktycznie nie odbiega smakowo od 100% masła orzechowego, a jego odmiany z dodatkiem czekolady czy toffi zachowują bardzo dobre wartości dzięki użyciu ksylitolu czy też białka serwatkowego. Myślę o wprowadzeniu go do oferty (podobnie jak masła P2B) i na pewno jeśli będziemy mogli zaproponować Wam atrakcyjną cenę, produkty te pojawią się w sprzedaży. A razem z nimi oczywiście obiektywny artykuł na blogu na ich temat.

  5. Danuta

    1. hahahah przecież NATURALNY AROMAT KARMELOWY to po prostu BIAŁY CUKIER poddany obróbce termicznej!
    2. „Czy jak kupujesz słodzik czy też stewię, to też zadajesz sobie pytanie czy to z prawdziwego cukru?” – naprawdę? uważasz, że to dobre porównanie? pomidory stawiać na równi z cukrem???

  6. Karol

    1. Nie ma znaczenia, co to jest, ma zero (lub blisko zero) kalorii i smakuje jak karmel. Oto tu chodzi.
    2. Nie wyrywaj zdań z kontekstu. Nie stawiam pomidorów koło cukru. Odpowiadam na cytowany komentarz.

    Powtórzę może przesłanie tego postu. Produkty WF nie są dla każdego. Prawdopodobnie nie są dla Ciebie.

  7. Korozja

    Przeczytałam tu cała sterte krytyki wobec bliżej niezidentyfikowanego odbiorcy coż za nonsesn a tym czasem nie dowiedziałam sie nic na czym polega fenomen 0 kalori gdyż jedząc cokolwiek co na świecie jest do jedzenie mamy w tym jaieś kalorie czy WF to żywność wirtualna ? :) Jedzac liść szczawiu i liśc szczypiorku dostarczam jednak kalorii , czytajac skład produktów WF nie zauważyłam aby znajdowały się tam rzeczy bezkaloryczne , mogę jednynie domniemac ,ze nie ma w nich cukru a w zamian co jeżeli aspartam to odradzam wszystkim !

  8. Karol

    Szanowan Pani Korozjo :) To są produkty „zero kalorii”. Zero kalorii jest w cudzysłowiu, mają prawie zero kcal, mniej więcej 1-4 kcal na 100g produktu. Co do aspartamu to produkty WF go nie zawierają, a zresztą najnowsze badanie pokazują, że wcale nie jest tak szkodliwy jak „mówi Internet”. WF słodzone są suklarozą. Na szybko z wikipedii specjalnie dla Pani: Sukraloza – pochodna sacharozy, w której trzy grupy hydroksylowe zostały podstawione atomami chloru. Jest stosowana jako słodzik nie dostarczający do organizmu kalorii, gdyż nie jest przezeń metabolizowany. Na rynku spożywczym dystrybuowana pod nazwą handlową Splenda.

    Tak jak wspominam w artykule – te produkty nie są adresowane dla każdego. Jeśli „nie czuje” Pani ich zastosowania i nie widzi Pani potrzeby spożywania tego rodzaju produktu, prawdopodobnie nie jest Pani targetem producenta. Fenomen tego produktu jest dokładnie opisany w artykule. Jest to produkt zbawienny dla zawodnika sportów sylwetkowych, amatora jak i zawowodowca w okresie redukcji czy też przygotowywania się do zawodów, gdzie liczy się każdą kalorię i z pewnością brakuje w menu słodkości. Proszę mi uwierzyć ale wówczas tego typu produkty potrafią uratować może nie życie, ale na pewno psychikę zawodnika :) Dlatego powtórzę raz jeszcze, WF to produkt skierowany do niszowego odbiorcy. Nie każdy musi zrozumieć sens ich stosowania ale proszę chociaż w tym momencie go nie krytykować.

  9. popetelony

    To zacny artykuł. Kupiłem masło orzechowe z WF i aż mnie skręciło – jakbym jadł słony krem czekoladowy. I pewnie więcej nie sięgnąłbym po produkt WF gdybym tego dziś nie przeczytał. Jutro idę do sklepu i dam szansę dżemowi, dipowi czekoladowemu i syropowi klonowemu :)
    Jak się zawiodę i na tym to znaczy że WF nie jest dla mnie – ale o tym zadecyduję po spróbowaniu!

  10. Karol

    I to jest właściwe podejście :) Syropy czekolada i karmel oraz dipy w tych smakach smakują prawie każdemu kto ich próbuje. Z galaretkami bywa różnie, a masło orzechowe – chyba nikt nie zjadł całego słoika tego produktu ;)

  11. Kropeczka

    Masło orzechowe faktycznie nie jest dobre samo w sobie. Jednak w formie dodatku (ja je z nim omlet białkowy z płatkami) naprawdę daje radę. Oczywiście omlet jest nim delikatnie posmarowany, nie ma tam grubej warstwy masła :)
    Spróbujcie, wcale nie jest tak źle. :)

  12. Kropeczka

    P.S. Ja mam masło orzechowe o smaku czekoladowym i o takim pisałam w komentarzu powyżej :)

  13. Rossa

    Produkty zero kalorii są prawdziwym zbawieniem dla ludzi „uzależnionych od słodyczy” wykluczylam praktycznie do 0 ilość spożywanego cukru, nawet nie jem owoców, a będąc osobą lubiąca słodycze jem je nadal:))) sama robię odżywki białkowe tzn ich smak, bo bazuję na naturalnym-nie z serwatki (alergia) , a sosy zero zamawiam pakietami. Sos dla mnie, to jak papieros dla palacza…a narzekający niech spojrza w lustro.

  14. Magdalena

    Swietny artykul ! WF pomogly mi na poczatku mojej diety,kiedy to uzaleznienie od cukru bylo tak silne…ze prawie zawsze konczylo sie na jakiejs wpadce typu snickers,lody itd.Niszczylo to oczywiscie w duzym stopniu efekty cwiczen.Tak wiem,ze wiekszosc powie ze trzeba miec silna wole itd… nie latwo jest zmienic nawyki zywieniowe w jeden dzien.Wiec wole miec w szafce dip czekoladowy,sos do nalesnikow czy inne produkty,ktore w razie wpadki nie narobia za duzo szkod.Lubie tez dip do salatek cesar :) warto sprobowac.

  15. koksiarz

    Super artykuł:) wypróbowałem masło orzechowe dla Mnie pycha:)

Leave A Comment